Szczeciński Zakład Ubezpieczeń Społecznych zatrudnił posłańców, którzy mają nosić dokumenty do klientów ZUS. Inicjatywa zrobiła w Polsce furorę, ale gdy opadły emocje Poczta Polska stwierdziła, że nie jest to legalny proceder.
- Należy pamiętać, że każdą działalność polegającą na dostarczaniu korespondencji należy zarejestrować - wyjaśnia Eugenia Bragin, rzecznik prasowy okręgu szczecińskiego Poczty Polskiej. - Ponadto należy też otrzymać zezwolenie od prezesa Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty, a nie sadzę, by ZUS je posiadał.
Do tej pory szczeciński ZUS był obsługiwany przez Pocztę Polską. Zatrudnionych posłańców jest ośmiu i obsługują tylko centrum miasta. Po trzech miesiącach zostanie oceniona nie tylko ich praca, ale również efektywność takiego rozwiązania.
- Zakład Ubezpieczeń Społecznych w Szczecinie postanowił ograniczyć koszty związane z korespondencją przesyłaną codziennie do klientów - tłumaczyła nam wdrożenie nowatorskiego pomysłu w dniu rozpoczęcia pracy przez gońców Danuta Cejmer-Orzechowska rzecznik szczecińskiego ZUS.
Gońcy doręczają korespondencję do instytucji i firm oraz listy za zwrotnym potwierdzeniem odbioru do osób indywidualnych. ZUS planował, że jeśli dostarczanie dokumentów przez gońców sprawdzi się, ich ilość zostanie zwiększona, a zakres działania rozszerzony na wszystkie dzielnice Szczecina.
Niestety, to nowatorskie rozwiązanie wywołało sprzeciw Poczty Polskiej. Firmy pragnące same roznosić własna korespondencję (ZUS nie jest jedyną instytucją) powołują się na art. 2 prawa pocztowego, zgodnie z którym usługą pocztową nie jest przemieszczanie i doręczanie własnych przesyłek, jeżeli jest wykonywane bez udziału osób trzecich.
Zarówno ZUS, jak i inne instytucje zatrudniające gońców robią to przeważnie na podstawie umów zlecenia. Goniec roznoszący przesyłki nie jest pracownikiem danej firmy. Z tego pośrednio wynika fakt, że dokumenty przyniesione przez gońca nie są (?) dokumentami dostarczonymi ze wszystkimi konsekwencjami prawnymi. Co wobec tego zrobi ZUS, gdy sprawa trafi na wokandę sądową ?
- Na razie nie udzielamy w tej sprawie żadnych odpowiedzi - mówi Danuta Cejmer-Orzechowska. - Sprawę muszą przeanalizować nasi prawnicy.